W 1998 r. skierowano mnie do pracy w Redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. To było wspaniałe doświadczenie, wiele się w redakcji nauczyłem. Okazało się jednak, że Ksiądz Arcybiskup ma wobec mnie jeszcze inne plany i wiosną 2000 r. dowiedziałem się, że zostałem skierowany na studia do Rzymu. Od tego momentu zaczyna się mój „Dziennik z Watykanu”. Czas, kiedy rozpoczynałem studia, był dla mnie wielką łaską, ponieważ obejmował okres Wielkiego Jubileuszu. Studia w Rzymie w tak ważnym czasie dla Kościoła i dla świata, podczas pontyfikatu polskiego Papieża - to wielka łaska, za którą trzeba gorąco dziękować Bogu i ludziom. To możliwość uczestniczenia w wielkich uroczystościach, wsłuchiwania się "na żywo" w nauczanie Ojca Świętego, to szansa bliskich spotkań z wieloma przyjeżdżającymi tutaj wartościowymi i interesującymi ludźmi. To niezwykłe doświadczenia, zwłaszcza doświadczenie powszechności Kościoła. Również sam pobyt w Rzymie, zobaczenie miejsc naznaczonych historią Kościoła i męczeństwem chrześcijan, jest jedną wielką lekcją. Cenne było dla mnie również to, że mimo dzielącej nas odległości i ogromu pracy nie straciłem kontaktu z „Niedzielą” - zamieszczając w niej korespondencje z Rzymu i Watykanu, a także przygotowując dla radiowego studia „Niedzieli” korespondencję ze Światowego Dnia Młodzieży oraz kilka korespondencji dla Archidiecezjalnego Radia Fiat w Częstochowie.
1 sierpień 2000 r.
Jestem na lotnisku rzymskim „Fiumicino”. Lot był bardzo dobry i spokojny. Na płycie lotniska uderza ogromny żar. Słońce włoskie jest niezwykłe. Jeszcze dzisiaj pierwsze spotkanie z Papieskim Instytutem Polskim. Tutaj ma spędzić kilka najbliższych lat. Kiedy zobaczę Jana Pawła II?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz