(fot. Arturo Mari)
Mój „Dziennik z Watykanu” obejmuje bardzo ważny dla mnie okres życia, ale też bardzo ciekawy czas dla Kościoła, czas dwóch pontyfikatów: Jana Pawła II i Benedykta XVI.
Zaczynam jednak mój „Dziennik” od krótkiego wspomnienia i przypomnienia niektórych moich spotkań z Janem Pawłem II, nie tylko tych z Watykanu.
Z osobą, życiem i działalnością apostolską Ojca Świętego Jana Pawła II, zawiązane jest niemal całe moje dotychczasowe życie, w tym 9 lat kapłaństwa. Wiele bezpośrednich spotkań z Janem Pawłem II zarówno w Częstochowie, jak i w Rzymie wpisały się mocno w moje życie. Oczywiście najbardziej zapadły w moje serce osobiste spotkania, było ich kilka, ale trzy są dla mnie życiowym drogowskazem.
Moje pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II miało miejsce w Częstochowie, w czerwcu 1979 r. Miałem wówczas niespełna 8 lat. Pamiętam białą postać Jana Pawła II z rozłożonymi szeroko ramionami i łzy mojego taty. Była to pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Potem w czasie tej pielgrzymki byłem z rodzicami pod kurią biskupią i na Placu Jasnogórskim na Mszy św. z Janem Pawłem II. Tłum na placu przed szczytem był ogromny, także wielki upał. Wówczas Jana Pawła II oglądałem przez małą białą rolnetkę. Potem widziałem jeszcze Jana Pawła II w Częstochowie w 1983 r. i w 1987 r. Wówczas już bardzo blisko jako alumn Niższego Seminarium Duchownego. A także w czerwcu 1999 r. na Jasnej Górze. ( „Nie mogło zabraknąć na szlaku mojego pielgrzymowania Jasnej Góry”- pamiętam te słowa Jana Pawła II). Ta pielgrzymka odbyła się dzięki „akcji” ks. I. Skubisia i „Niedzieli”(na okładce „Niedzieli” był Jan Paweł II i napis „Czekamy na Jasnej Górze”). W czasie tej pielgrzymki, w 1999 r., nie było Częstochowy w oficjalnym programie wizyty apostolskiej papieża w Polsce.
Ważne dla mnie spotkanie z Janem Pawłem II łączy się z wydarzeniami VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie. 15 sierpnia 1991 r. Ojciec Święty po południu przybył z Jasnej Góry do Seminarium Duchownego, aby dokonać uroczystego poświęcenia nowo wybudowanego gmachu. Słowa, które wówczas skierował do nas kleryków, stały się dla mnie fundamentem, najpierw w przygotowaniu do kapłaństwa, a obecnie towarzyszą mi na drogach mojego kapłaństwa. Ojciec Święty wskazywał na Maryję, zachęcał, abyśmy w Jej szkole kształtowali swoje kapłaństwo na miarę XXI w., abyśmy naśladowali w życiu Maryję z całym radykalizmem właściwym Jej postawie, Maryję, która trwa przy krzyżu Chrystusa, abyśmy głosili Ewangelię Jezusa i wreszcie, abyśmy byli kapłanami mocnymi, odważnymi i świętymi.
Kolejnym spotkaniem z Janem Pawłem II, które bardzo mocno zapisało się w moim sercu, była Msza św. w prywatnej kaplicy Ojca Świętego. 7 września 2000 r., gdy rozpoczynałem studia w Wiecznym Mieście stawilłem się rano o godz. 7.00 w Pałacu Apostolskim. Sekretarz Ojca Świętego abp Stanisław Dziwisz wskazał nam drogę do kaplicy, w której mieliśmy wspólnie z Ojcem Świętym koncelebrować Mszę św. Serce mocno mi biło! Ojciec Święty był już w kaplicy. Klęczał zatopiony w modlitwie, jakby znajdował się w innej rzeczywistości. Niezwykle mocno i głęboko poruszył mnie ten widok. Po Mszy św. (było jeszcze kilku kapłanów) przeszliśmy do Biblioteki Papieskiej, gdzie otrzymałem błogosławieństwo Ojca Świętego na czas studiów i mój pierwszy różaniec od Jana Pawła II.
Trzecie spotkanie z Ojcem Świętym, które łączy się z chorobą mamy. Był 23 maja 2001 r. Udałem się na Plac św. Piotra, by wziąć udział w środowej audiencji generalnej. Szedłem na nią wiedząc o tym, że mama jest w szpitalu w Częstochowie i czeka na operację Bardzo pragnąłem osobiście spotkać się z Janem Pawłem II i poprosić Go o modlitwę i błogosławieństwo dla mamy. Udało się! Na zakończenie audiencji generalnej mogłem podejść do Ojca Świętego. Powiedziałem Papieżowi o operacji mamy i poprosiłem o modlitwę w jej intencji. Ojciec Święty zapytał o imię mamy i udzielił błogosławieństwa.
Bardzo wiele spotkań z Janem Pawłem II noszę w sercu. Także to ostatnie z 13 marca 2005 r., kiedy to z kilkoma kolegami z Papieskiego Instytutu Polskiego udaliśmy się na Anioł Pański do Polikliniki Gemellego. Wówczas Ojciec Święty wypowiedział kilka słów pozdrowień do pielgrzymów. Były to ostatnie słowa Jana Pawła II, które słyszałem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz