Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziennik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lutego 2013

Właściwy "Dziennik z Watykanu"




W 1998 r. skierowano mnie do pracy w Redakcji Tygodnika Katolickiego „Niedziela”. To było wspaniałe doświadczenie, wiele się w redakcji nauczyłem. Okazało się jednak, że Ksiądz Arcybiskup ma wobec mnie jeszcze inne plany i wiosną 2000 r. dowiedziałem się, że zostałem skierowany na studia do Rzymu. Od tego momentu zaczyna się mój „Dziennik z Watykanu”. Czas, kiedy rozpoczynałem studia, był dla mnie wielką łaską, ponieważ obejmował okres Wielkiego Jubileuszu. Studia w Rzymie w tak ważnym czasie dla Kościoła i dla świata, podczas pontyfikatu polskiego Papieża - to wielka łaska, za którą trzeba gorąco dziękować Bogu i ludziom. To możliwość uczestniczenia w wielkich uroczystościach, wsłuchiwania się "na żywo" w nauczanie Ojca Świętego, to szansa bliskich spotkań z wieloma przyjeżdżającymi tutaj wartościowymi i interesującymi ludźmi. To niezwykłe doświadczenia, zwłaszcza doświadczenie powszechności Kościoła. Również sam pobyt w Rzymie, zobaczenie miejsc naznaczonych historią Kościoła i męczeństwem chrześcijan, jest jedną wielką lekcją. Cenne było dla mnie również to, że mimo dzielącej nas odległości i ogromu pracy nie straciłem kontaktu z „Niedzielą” - zamieszczając w niej korespondencje z Rzymu i Watykanu, a także przygotowując dla radiowego studia „Niedzieli” korespondencję ze Światowego Dnia Młodzieży oraz kilka korespondencji dla Archidiecezjalnego Radia Fiat w Częstochowie.

1 sierpień 2000 r.

Jestem na lotnisku rzymskim „Fiumicino”. Lot był bardzo dobry i spokojny. Na płycie lotniska uderza ogromny żar. Słońce włoskie jest niezwykłe. Jeszcze dzisiaj pierwsze spotkanie z Papieskim Instytutem Polskim. Tutaj ma spędzić kilka najbliższych lat. Kiedy zobaczę Jana Pawła II?

Czas Jana Pawła II


(fot. Arturo Mari)


Mój „Dziennik z Watykanu” obejmuje bardzo ważny dla mnie okres życia, ale też bardzo ciekawy czas dla Kościoła, czas dwóch pontyfikatów: Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Zaczynam jednak mój „Dziennik” od krótkiego wspomnienia i przypomnienia niektórych moich spotkań z Janem Pawłem II, nie tylko tych z Watykanu.

Z osobą, życiem i działalnością apostolską Ojca Świętego Jana Pawła II, zawiązane jest niemal całe moje dotychczasowe życie, w tym 9 lat kapłaństwa. Wiele bezpośrednich spotkań z Janem Pawłem II zarówno w Częstochowie, jak i w Rzymie wpisały się mocno w moje życie. Oczywiście najbardziej zapadły w moje serce osobiste spotkania, było ich kilka, ale trzy są dla mnie życiowym drogowskazem.

Moje pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II miało miejsce w Częstochowie, w czerwcu 1979 r. Miałem wówczas niespełna 8 lat. Pamiętam białą postać Jana Pawła II z rozłożonymi szeroko ramionami i łzy mojego taty. Była to pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski. Potem w czasie tej pielgrzymki byłem z rodzicami pod kurią biskupią i na Placu Jasnogórskim na Mszy św. z Janem Pawłem II. Tłum na placu przed szczytem był ogromny, także wielki upał. Wówczas Jana Pawła II oglądałem przez małą białą rolnetkę. Potem widziałem jeszcze Jana Pawła II w Częstochowie w 1983 r. i w 1987 r. Wówczas już bardzo blisko jako alumn Niższego Seminarium Duchownego. A także w czerwcu 1999 r. na Jasnej Górze. ( „Nie mogło zabraknąć na szlaku mojego pielgrzymowania Jasnej Góry”- pamiętam te słowa Jana Pawła II). Ta pielgrzymka odbyła się dzięki „akcji” ks. I. Skubisia i „Niedzieli”(na okładce „Niedzieli” był Jan Paweł II i napis „Czekamy na Jasnej Górze”). W czasie tej pielgrzymki, w 1999 r., nie było Częstochowy w oficjalnym programie wizyty apostolskiej papieża w Polsce.

Ważne dla mnie spotkanie z Janem Pawłem II łączy się z wydarzeniami VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie. 15 sierpnia 1991 r. Ojciec Święty po południu przybył z Jasnej Góry do Seminarium Duchownego, aby dokonać uroczystego poświęcenia nowo wybudowanego gmachu. Słowa, które wówczas skierował do nas kleryków, stały się dla mnie fundamentem, najpierw w przygotowaniu do kapłaństwa, a obecnie towarzyszą mi na drogach mojego kapłaństwa. Ojciec Święty wskazywał na Maryję, zachęcał, abyśmy w Jej szkole kształtowali swoje kapłaństwo na miarę XXI w., abyśmy naśladowali w życiu Maryję z całym radykalizmem właściwym Jej postawie, Maryję, która trwa przy krzyżu Chrystusa, abyśmy głosili Ewangelię Jezusa i wreszcie, abyśmy byli kapłanami mocnymi, odważnymi i świętymi.

Kolejnym spotkaniem z Janem Pawłem II, które bardzo mocno zapisało się w moim sercu, była Msza św. w prywatnej kaplicy Ojca Świętego. 7 września 2000 r., gdy rozpoczynałem studia w Wiecznym Mieście stawilłem się rano o godz. 7.00 w Pałacu Apostolskim. Sekretarz Ojca Świętego abp Stanisław Dziwisz wskazał nam drogę do kaplicy, w której mieliśmy wspólnie z Ojcem Świętym koncelebrować Mszę św. Serce mocno mi biło! Ojciec Święty był już w kaplicy. Klęczał zatopiony w modlitwie, jakby znajdował się w innej rzeczywistości. Niezwykle mocno i głęboko poruszył mnie ten widok. Po Mszy św. (było jeszcze kilku kapłanów) przeszliśmy do Biblioteki Papieskiej, gdzie otrzymałem błogosławieństwo Ojca Świętego na czas studiów i mój pierwszy różaniec od Jana Pawła II.

Trzecie spotkanie z Ojcem Świętym, które łączy się z chorobą mamy. Był 23 maja 2001 r. Udałem się na Plac św. Piotra, by wziąć udział w środowej audiencji generalnej. Szedłem na nią wiedząc o tym, że mama jest w szpitalu w Częstochowie i czeka na operację Bardzo pragnąłem osobiście spotkać się z Janem Pawłem II i poprosić Go o modlitwę i błogosławieństwo dla mamy. Udało się! Na zakończenie audiencji generalnej mogłem podejść do Ojca Świętego. Powiedziałem Papieżowi o operacji mamy i poprosiłem o modlitwę w jej intencji. Ojciec Święty zapytał o imię mamy i udzielił błogosławieństwa.

Bardzo wiele spotkań z Janem Pawłem II noszę w sercu. Także to ostatnie z 13 marca 2005 r., kiedy to z kilkoma kolegami z Papieskiego Instytutu Polskiego udaliśmy się na Anioł Pański do Polikliniki Gemellego. Wówczas Ojciec Święty wypowiedział kilka słów pozdrowień do pielgrzymów. Były to ostatnie słowa Jana Pawła II, które słyszałem.